Zanim zaufasz wyszukiwarce lub AI. Co robić z informacjami o chorobach i objawach znalezionymi w internecie ?

Zanim zaufasz wyszukiwarce lub AI. Co robić z informacjami o chorobach i objawach znalezionymi w internecie ?
Dziś odszukanieinformacji na niemal każdy temat zajmuje chwilę. Nic więc dziwnego, że gdy podczas zwykłego spaceru pojawia się zadyszka, mimo przespanej nocy dokucza senność albo wynik badania pokazuje nieprawidłową wartość, odruchowo otwieramy wyszukiwarkę lub zaczynamy rozmowę z chatbotem opartym na sztucznej inteligencji. Znacznie trudniej ocenić, czy uzyskana odpowiedź rzeczywiście odnosi się do naszej sytuacji i jaki powinien być następny krok. Ta sama dolegliwość może mieć różne źródła, a materiały znalezione w internecie nie uwzględniają pełnego kontekstu – historii zdrowia, przyjmowanych leków czy pozostałych wyników badań. Mogą za to ułatwić nazwanie problemu, zebranie własnych spostrzeżeń i spisanie kwestii do omówienia podczas wizyty – pod warunkiem, że potraktujemy je jako pomoc w wyborze kolejnego kroku, nie ostateczną odpowiedź.
Czasem internet pomaga zrobić pierwszy krok
Niekiedy dopiero materiał znaleziony w internecie skłania nas do innego spojrzenia na własne dolegliwości. Ktoś przestaje traktować nawracający ból jak nieodłączną część codzienności, inna osoba znajduje słowa potrzebne do opisania dolegliwości żołądkowych, a ktoś jeszcze zaczyna uważniej obserwować osłabienie, które wcześniej zrzucał na nadmiar obowiązków. Taki materiał nie wyjaśnia przyczyny objawów, może za to zachęcić, by omówić je podczas konsultacji ze specjalistą.
Pomocne bywają także doświadczenia innych osób publikowane w sieci. Dzięki nim łatwiej zauważyć, że podobne trudności dotyczą także innych, a o krępującej dolegliwości można powiedzieć lekarzowi. Z kolei wyszukiwarka lub AI ułatwiają zebranie obserwacji, odtworzenie kolejności zdarzeń i przygotowanie pytań do lekarza. Najlepiej służą wtedy, gdy pomagają przejść do kolejnego kroku, zamiast kończyć poszukiwania gotowym rozpoznaniem.
Zanim wpiszesz objaw, ustal, czego właściwie szukasz
To samo wyszukiwanie może służyć różnym celom. Czasem próbujemy rozeznać się, co może oznaczać nowa dolegliwość. Innym razem zbieramy informacje przed rozmową z lekarzem. Bywa też, że znamy już nazwę choroby – podsunął ją ktoś znajomy, materiał w mediach społecznościowych albo wcześniejszy wynik wyszukiwania – i chcemy jedynie upewnić się, że właśnie ona wyjaśnia nasze objawy.
Sposób, w jaki układamy pytanie, wpływa na kierunek dalszych poszukiwań. „Jakie mogą być przyczyny zawrotów głowy?” pozostawia miejsce na różne możliwości. Natomiast pytanie „Czy zawroty głowy oznaczają problemy z błędnikiem?” od początku skupia uwagę na jednym tropie. Kolejne treści łatwo wtedy potraktować jako jego potwierdzenie, zwłaszcza jeśli pomijamy informacje, które nie pasują do przyjętej hipotezy.
Szukanie możliwych wyjaśnień lub przygotowywanie pytań na konsultację może poszerzać perspektywę. Próba potwierdzenia gotowej diagnozy działa odwrotnie – zawęża ją jeszcze przed oceną wszystkich informacji. W rezultacie zamiast sprawdzać, co rzeczywiście może powodować dolegliwość, zaczynamy gromadzić argumenty za rozpoznaniem, które przyjęliśmy na początku.
Podobieństwo do czyjejś historii nie jest rozpoznaniem
Treści o chorobach i objawach na dobre zadomowiły się w mediach społecznościowych. Rolki z checklistami symptomów, osobiste historie diagnozy czy materiały w rodzaju „Trzy rzeczy, które uważałem za normalne, a okazały się objawami choroby” pojawiają się między publikacjami na zupełnie inne tematy. Gdy zatrzymamy się przy jednym z takich materiałów, platforma może zacząć podsuwać nam kolejne o podobnej treści.
Powtarzalność przekazu łatwo pomylić z jego wiarygodnością. Im częściej widzimy historie osób opisujących nawracające bóle brzucha, trudności z zasypianiem czy nadwrażliwość na dźwięki, tym bardziej prawdopodobna może wydawać się konkretna diagnoza. Tymczasem znamy tylko wybrane fragmenty ich doświadczeń – bez pełnego przebiegu dolegliwości, wyników badań i informacji, które lekarz brał pod uwagę.
Dodatkowym ograniczeniem jest skrótowa forma takich materiałów. Treści w social mediach mają być szybkie i łatwe do przejrzenia, ale diagnostyki nie da się zamknąć w kilku punktach. Te same objawy mogą występować przy różnych chorobach i stanach, dlatego nawet kilka pasujących elementów nie przesądza o przyczynie problemu. Internetowe relacje mogą ułatwić nazwanie własnych doświadczeń, przełamać opory i podsunąć kwestie do omówienia z lekarzem, lecz nie są testem diagnostycznym.
Stanowcza odpowiedź AI nie świadczy o poprawnym rozumowaniu
Chatbot nie odpowiada serią luźnych wpisów. Tworzy spójną wypowiedź, porządkuje argumenty i zwraca się bezpośrednio do użytkownika. To właśnie dlatego jego odpowiedź może brzmieć jak indywidualna ocena sytuacji, choć model nie przeprowadził wywiadu, nie zbadał pacjenta i nie zna pełnej dokumentacji medycznej.
Problem nie ogranicza się do brakujących informacji. AI potrafi również podążyć za błędem ukrytym w samym pytaniu. Ryzyko to sprawdzono w eksperymencie z udziałem pięciu modeli językowych. Badacze celowo układali polecenia tak, aby handlowe określenie preparatu i odpowiadająca mu substancja czynna wyglądały jak nazwy dwóch różnych leków. Model mógł wykonać polecenie zgodnie z tym błędnym założeniem albo zauważyć pomyłkę i ją wskazać. W podstawowym wariancie trzy modele nie zakwestionowały błędu ani razu na 50 prób, a dwa pozostałe również często go przyjmowały. Badanie dotyczyło jednego, bardzo konkretnego scenariusza, ale pokazuje, że AI może rozwijać nieprawidłowe założenie zawarte już w pytaniu, zamiast je wychwycić.
Dlatego rozmowę z AI lepiej wykorzystać do porządkowania informacji, a nie wydawania werdyktu. Model może pomóc opisać przebieg objawów, wyjaśnić pojęcie lub ułożyć pytania na wizytę. Im bardziej stanowczo przesądza o diagnozie albo leczeniu, tym większej ostrożności wymaga jego odpowiedź.
Jedna lista wyników, różne rodzaje informacji
Na jednej stronie wyników mogą pojawić się obok siebie artykuły medyczne, wpisy na forach, odpowiedzi wygenerowane przez AI oraz komercyjne serwisy związane z usługami medycznymi, między innymi erecepty24. Obecność na tej samej liście nie oznacza, że wszystkie te wyniki można traktować jednakowo lub przypisywać im równą wartość informacyjną.
Każdy z nich należy odczytywać inaczej. Artykuł może objaśniać zagadnienie na podstawie ogólnej wiedzy, a osobista relacja pokazuje doświadczenie tylko jednej osoby. Chatbot z kolei tworzy odpowiedź na podstawie zadanego pytania, lecz nie przeprowadza konsultacji medycznej.
Przed wyciągnięciem wniosków warto zwrócić uwagę na kilka kwestii:
- w artykule – kto jest jego autorem, kiedy został opublikowany i na jakich źródłach się opiera;
- w relacji pacjenta – jakie objawy rzeczywiście występowały, które informacje autor ujawnia, czego nie mówi oraz na czym skupia swoją opowieść;
- w odpowiedzi AI – czy uwzględnia więcej niż jeden możliwy trop i czy jej treść znajduje potwierdzenie w wiarygodnych materiałach;
- w przypadku usługi medycznej – kto odpowiada za świadczenie, w jaki sposób odbywa się kontakt z pacjentem i czy jego stan jest oceniany indywidualnie.
Samo znalezienie strony, przeczytanie opisu usługi albo wypełnienie formularza nie oznacza jeszcze, że przeprowadzono ocenę stanu zdrowia i postawiono diagnozę.
Kiedy szukanie odpowiedzi zaczyna napędzać lęk
Pierwsze wyszukiwanie może przynieść ulgę – znaleziony opis porządkuje objawy i podsuwa możliwe wyjaśnienie. Spokój nie zawsze trwa jednak długo. Jedna informacja prowadzi do następnej, pojawiają się kolejne choroby do sprawdzenia, a każdy nowy materiał rodzi dodatkowe wątpliwości. Zamiast kończyć poszukiwania, wracamy do nich, próbując uzyskać pewność, której internet nie może zapewnić.
Gdy ten mechanizm wraca regularnie, a kolejne poszukiwania wzmacniają lęk związany ze stanem zdrowia, taki schemat może przypominać cyberchondrię. Pojedyncze sprawdzenie dolegliwości nie oznacza jeszcze tego zjawiska. Wyszukiwarka pokazuje nie tylko częste i łagodne wyjaśnienia. Podsuwa również informacje o schorzeniach poważnych lub występujących rzadko, przez co liczba branych pod uwagę scenariuszy rośnie.
Niepokoić powinny częste powroty do myślenia o tych samych dolegliwościach, potrzeba znajdowania kolejnych potwierdzeń oraz coraz większe napięcie po przeglądaniu wyników. Gdy dolegliwości budzą obawy, lepiej omówić je z lekarzem, niż próbować samodzielnie rozstrzygnąć ich przyczynę na podstawie kolejnych wyników wyszukiwania. Jeśli dodatkowo zauważamy u siebie opisany schemat, tym bardziej warto przerwać poszukiwania i podczas konsultacji powiedzieć również o lęku związanym ze zdrowiem.
Wynik z laboratorium to także dane wrażliwe
Wiele chatbotów pozwala dołączyć dokument lub zdjęcie. Część użytkowników korzysta z tej możliwości zaraz po odebraniu wyników z laboratorium, licząc na szybkie objaśnienie wartości oznaczonych jako nieprawidłowe. Lepiej jednak nie przesyłać do ogólnodostępnego czatu całego dokumentu. Plik może ujawniać nie tylko parametry, lecz także PESEL, dane placówki, numer zlecenia, datę urodzenia, imię i nazwisko oraz inne informacje dotyczące zdrowia. Usunięcie samego nazwiska nie zawsze wystarcza, ponieważ także inne szczegóły mogą umożliwić identyfikację pacjenta.
Kto chce sprawdzić, czym jest konkretny parametr lub jaki ma zakres referencyjny, może sformułować ogólne pytanie bez dołączania dokumentu, danych osobowych i informacji z własnej historii zdrowia. Taka odpowiedź nadal nie przesądza, co wynik oznacza w konkretnej sytuacji – jego interpretacja może zależeć od pozostałych parametrów, objawów, przyjmowanych leków i powodu wykonania badania. Dlatego wynik najlepiej omówić z lekarzem, który może ocenić go w szerszym kontekście.
Lekarz potrzebuje rozmowy, nie internetowego werdyktu
Informacje znalezione w sieci mogą być przydatne, jeśli pomagają lepiej przygotować się do konsultacji. Zamiast przedstawiać lekarzowi gotowe rozpoznanie, lepiej opisać, co dokładnie się dzieje i jak dolegliwości zmieniały się w czasie.
Przed wizytą dobrze przypomnieć sobie, kiedy objawy wystąpiły po raz pierwszy, jak często się pojawiają oraz co je nasila lub łagodzi. Znaczenie może mieć również ich wpływ na sen, pracę i codzienne funkcjonowanie. Warto zebrać informacje o przyjmowanych lekach i suplementach, wykonanych badaniach oraz pytaniach, które pojawiły się podczas szukania odpowiedzi w internecie. Krótka chronologia pomoże przedstawić problem dokładniej niż nazwa choroby wybrana na podstawie znalezionego opisu.
Internet i AI mogą pomóc uporządkować te obserwacje i ułożyć z nich czytelną notatkę na wizytę. To lekarz powinien jednak ocenić ich znaczenie, łącząc informacje z wywiadu z badaniem pacjenta i – jeśli będzie to potrzebne – dalszą diagnostyką. Nagłe, bardzo silne lub potencjalnie zagrażające życiu objawy wymagają pilnej pomocy, a nie kolejnej odpowiedzi z wyszukiwarki.
Źródła:
- https://erecepty24.pl
- Przygotuj się do wizyty - poradniki – Serwis Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia
- When helpfulness backfires: LLMs and the risk of false medical information due to sycophantic behavior – S. Chen, M. Gao, K. Sasse i in.
- Conceptualizations of Cyberchondria and Relations to the Anxiety Spectrum: Systematic Review and Meta-analysis – S.K. Schenkel, S.M. Jungmann, M. Gropalis i M. Witthöft
- Pułapki związane z wykorzystywaniem sztucznej inteligencji – jak unikać zagrożeń? – baza wiedzy
- Nie przekazuj AI swoich danych – Serwis Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia
- Podstawy bezpieczeństwa i ochrony danych w sektorze ochrony zdrowia – Centrum e-Zdrowia
Autor: J.W.